Ostatnia książka z cyklu przygód pana Zyke, jaka
ukazała się na polskim
rynku wydawniczym. Tym razem
akcja znów rozgrywa się w Afryce.
Zyke znany tu jako Elias
otwiera firmę handlową, poluje na dzikie zwięrzęta oraz czasem równie dzikie
ludzkie bestie. Tutaj jak w poprzednich przygodach nie brakuje wrażeń. Akcja, dobra
zabawa, specyficzny humor i ładne kobiety, czyli wszystko to od czego nasz bohater
obyć się nie może. W tle autor ukazuje czytelnikowi tragedię życia na
kontynencie afrykańskim; choroby, głód, przemoc, korupcja na
każdym szczeblu władzy, prostytucja, klęski żywiołowe, brak perspektyw na lepsze
życie. Wydaje się, że „Parodia” ma szerszy wydźwięk społeczny, niż
tylko dobra zabawa. Również więcej jest scen brutalnych. Czy to efekt
zamierzony przez autora, czy tylko czysty przekaz nowej rzeczywistości, gdzie
uczciwość przestaje się liczyć, przyjaźń nie istnieje, a cel uświęca środki?
„Przed
nami pięć trupów, rozłożonych na matach w ostrym popołudniowym
słońcu, zac zynało już
śmierdzieć. Wśród nich były dwie kobiety, z których
jedna, w jaskrawoczerwonej przepasce na biodrach, miała wgniecioną
klatkę piersiową. Ciało, które sprawiało największe wrażenie,
leżało obok. Był to mężczyzna, a jego śmierć musiała być okropna. Ani
jeden z jego członków nie pozostał nienaruszony, wszystkie były
połamane w wielu miejscach, jakby każdy miał po kilka dodatkowych
stawów. Popękana w niektórych miejscach skóra
tworzyła obrzydliwe rany, już rozkładające się od upału. Głowa
zatraciła normalny kształt; była w kawałkach, jakby została schwytana i
rozgnieciona przez gigantyczną pięść. Inne ciało, również
rozerwane na kawałki, zakrwawione, z wywróconymi białkami oczu,
na których siadały roje much, należało do jednego z braci wodza.
Był to sympatyczny facet około trzydziestki, którego jako
notabla zapraszaliśmy czasami do domu. Rozpoznaliśmy też ostatnie
zwłoki - jednego z niezliczonych miejscowych chłopców,
wyrośniętego piętnastolatka.”
|